W Stronę Ojca i no co ty Tato

Pobierz e-booka

Rozwód - i co dalej ?- pobierz





Raport o opiece wspónej - pobierz





W pigułce

1% dla wstroneojca.pl
Możesz przeznaczyć 1% swojego podatku na potrzeby portalu wstroneojca.pl przekazując go w deklaracji PIT dla Fundacji Akcja KRS 0000111522
 

Polecamy

Zamów nasz biuletyn




Opowiemy Twoją historię!

Już prawie rok temu zachęcaliśmy na no co ty Tato czytelników i sympatyków – Opowiedz nam swoją historię – aby podzielili się z nami swoimi doświadczeniami. Deklarowaliśmy, że będziemy udostępniali te historie mediom, które się do nas zgłaszają. Otrzymaliśmy wtedy kilka historii i większość z nich przekazaliśmy przy różnych okazjach różnym mediom. Nie mamy informacji zwrotnej, w jaki sposób z nich skorzystano. Niemniej jednak sądzimy, że przysłużyło się to sprawie a może pomogło też w konkretnych przypadkach. Dzisiaj podejmujemy akcję publikowania tych historii samodzielnie. Nie będziemy ujawniać publicznie danych osób, których te historie dotyczą.

Jeżeli jednak zgłoszą się do nas inne media, aby konkretny przypadek poznać i się nim zainteresować, będziemy z zachowaniem zasad poufności podawać dostępne nam dane aby zainteresowani autorzy mogli się z tymi osobami skontaktować i opisać ich historie. Oczywiście będziemy publikować tylko historie prawdziwe. Jak je będziemy weryfikować, to już będzie zależeć od przypadku. Ale prosimy autorów przysyłających dla Anonima swoje historie aby zadbali, żeby były one zgodne z rzeczywistością i żeby dało się je chociaż pobieżnie potwierdzić – na przykład skserowanym dokumentem źródłowym z zamazanymi danymi osobowymi.

Zastrzegamy sobie prawo do redakcji nadesłanych tekstów zapewniając, że nie będziemy zniekształcać historii. Specjalnie też dla tego cyklu powołaliśmy do życia nowego autora – Anonima. Swoją historię można wysłać na adres poczty elektronicznej Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć

Serdecznie zapraszamy do współpracy!

 
Kocham mojego Synka. Czy to przestępstwo?
Opowiemy Twoją historię!

Jestem ojcem wspaniałego chłopca, którego kocham nad życie. Ma niecałe 3 lata.

Zaczęło się klasycznie – ja i kobieta, która wydawała się być partnerką na dobre i na złe. W niedługim czasie szczęśliwym zrządzeniem losu urodził się Synek, nasze największe szczęście. Jednak nasza wspólna idylla nie trwała zbyt długo.

Na początku tego roku (2013) matka dziecka poinformowała mnie, że: "Nie kocham Cię, odchodzę do innego, zabieram Ci dziecko". To wszystko. Próbowałem walczyć o – ja mi się wydawało – moją rodzinę, jednak nie sposób było na nią wpłynąć. Sytuacja była tym dziwniejsza, że nie było między nami żadnych szczególnych problemów. Zauważała to i najbliższa rodzina i dalsi znajomi. Okazało się jednak, że była to intryga zaplanowana z „chirurgiczną precyzją”, mająca na celu odcięcie zbędnego elementu – ojca – i zamienienie go w źródło dochodów – bankomat wypłacający alimenty.

Pół roku wcześniej podjęliśmy wspólnie decyzję żeby wyremontować nasze mieszkanie. W tym celu zaciągnąłem olbrzymią pożyczkę. Dodatkowo, na jej prośbę, spłaciłem jej długi. Przez dwa i pół roku będę spłacał „jej kredyt” po 450 zł miesięcznie. Na dziecko zostaje mi około 300 zł. Po prostu nie mam skąd wziąć więcej. Wtedy myślałem, że robię to dla dobra rodziny...


Czytaj całość…
 
Poznajmy się!
Aktualności

Drodzy ojcowie, drogie mamy!

Chcemy podziękować Wam wszystkim za tyle długich miesięcy spędzonych wspólnie. Pojawiało się na naszych łamach wiele różnych wpisów poruszających różne zagadnienia. Uruchomiony jakiś czas temu nasz profil na facebook-u również znalazł w krótkim czasie liczne grono, które go polubiło.

Zdajemy sobie sprawę, że wielu wątków nie poruszyliśmy lub poruszyliśmy w wymiarze mniejszym niż część z Was by oczekiwała. Chcielibyśmy umożliwić wszystkim osobiste kontakty. W takich rozmowach można omawiać osobiste sprawy rodzicielskie, wspierać się w różnych tematach ale także pomagać w sprawach wykraczających poza problematykę rodzicielską – sami zdecydujecie jakich…

W tym celu chcemy uruchomić nową akcję: Poznajmy się! Celem tej akcji będzie skupienie rodziców według miejsca zamieszkania, co pozwoli Wam spotykać się z innymi osobami mieszkającymi w okolicy.

Dlatego prosimy Was o przesłanie do nas danych, które pozwolą się z Wami skontaktować. Adres mailowy, imię, może nazwisko, okolice, w których mieszkacie. Tak, żeby inne osoby z okolicy mogły się z Wami skontaktować. A jeżeli ktoś z innych stron będzie akurat odwiedzał Wasze okolice, żeby mógł Was spotkać, pogadać, może uzyskać pomoc…

Zebrane kontakty będziemy Wam udostępniać, rozsyłać, przekazywać według regionów, a Wy sami później będziecie mogli poznawać się wzajemnie, spotykać, pomagać…

Piszcie do nas na adres: Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć .

 
Jestem w szoku, proszę o rady i pomysły!
Opowiemy Twoją historię!

Moje sprawy przybrały dramatyczny obrót.

Ex ma ograniczone prawa rodzicielskie, jednak zatrzymuje dziecko wbrew mojej woli, popełniając przestępstwo z art. 211 kodeksu karnego. Stosuje też przemoc psychiczną wobec dziecka, zastrasza je, nastawia przeciwko realizacji postanowienia sądowego i objęciu przeze mnie opieki. Zablokowała mi wszystkie kontakty z córką.

Do dnia, kiedy sąd zadecydował o powierzeniu opieki mi oraz ograniczeniu władzy rodzicielskiej matce wszystkie badania, opinie, wywiady i ustalenia sądu mówiły, że córka bardzo mnie kocha, nie boi się mnie a przede wszystkim – nie boi się mieszkać ze mną (potwierdzają to nawet zaświadczenia ze szkoły).

Od dnia postanowienia nastąpiła zmiana o 180 stopni. Sąd ograniczył ex władzę z powodu jej nadużywania, oraz umieszczenia w rodzinie i otoczeniu dysfunkcyjnym, niezgodnym z dobrem dziecka oraz z dala od biologicznego środowiska. W uzasadnieniu postanowienia sąd nakazał mi dołożyć wszelkich starań aby jak najszybciej doprowadzić do unormowania sytuacji córki i przywrócić ją „rodzinie”.

Czytaj całość…
 
Czy starczy mi sił?
Opowiemy Twoją historię!

Matkę mojego dziecka poznałem na imprezie u znajomego w 2004 roku. Była po rozwodzie, miała 8 letnią córkę. Opowiedziała mi swoja historię, ile wycierpiała ze strony byłego męża, że jej córka musi mieszkać u teściów, nie może wrócić do matki… Generalnie nie ma dachu nad głową i chciałaby założyć wreszcie szczęśliwą rodzinę. Wtedy też byłem samotny. Miałem mieszkanie, co prawda niewielkie, lecz mogła w nim zamieszkać, zameldować się i zacząć budować na nowo swoje życie. Nasze wspólne życie. Snuliśmy wspólne plany na przyszłość. Jej córka znalazła we mnie oparcie.

W 2006 roku przyszedł na świat na świat nasz Syn. Jak już pisałem, moje mieszkanko nie jest wielkie i nasze życie układało się dziwnie. Ona spędzała większość czasu u teściów, rodziców jej byłego męża, a ja chciałem żebyśmy byli wszyscy razem. Pracowałem ponad siły 7 dni w tygodniu. W pewnym momencie trafiła się możliwość wyjazdu za granicę. Zdecydowałem się jechać. Wziąłem kredyt żeby zabezpieczyć moją rodzinę, zanim zacznę przysyłać pierwsze pieniądze i mieć coś na start w nowych nieznanych warunkach.

Czytaj całość…
 
Chcę tylko widywać mojego syna!
Opowiemy Twoją historię!

Swoją historię nadesłał pan Rafał. Czy można mu pomóc?

Zacznę od początku. Problemy mieliśmy chyba od zawsze. Bardzo chcieliśmy mieć dziecko. Pierwszą ciążę niestety poroniła. I w tedy się zaczęło... Szukanie winnego, pytania dlaczego itd. Nie było dnia bez kłótni. Mimo wszystko bardzo szybko zaszła w drugą ciąże. Ale to nie był koniec naszych problemów. Po tych wszystkich pretensjach zacząłem zaglądać do kieliszka i bardzo dużo pracować. Żeby było nas stać na wszystko i żeby uciec od tych awantur. Ona w tym czasie zaczęła coś kombinować. Chodziła do opieki społecznej, gdzie na mnie narzekała. Urzędnicy zrobili swoje i w efekcie założono mi sprawę o ograniczenie praw rodzicielskich. Nagle zaczęło się między nami jakoś układać (tak mi się wtedy zdawało). Nawet w zgodzie razem pojechaliśmy na tą sprawę...

Nie udało się jednak tego cofnąć i moje prawa rodzicielskie zostały ograniczone. Trudno, pomyślałem, może z czasem to cofną, jak kurator zobaczy, że się staram. Przychodził parę razy i wyraził na mój temat dobrą opinię. Kiedy urodził się nasz syn byliśmy szczęśliwi! Ale Konkubina cały czas narzekała. Ja musiałem dużo pracować, bo ona miała ogromne potrzeby. Wszystko musiało być z wyższej półki. Markowe ubrania, meble tylko antyki... Nasz synek też miał wszystko z najlepszych firm. Ubranka, zabawki, nawet szczepionki dostawał prywatnie. Byliśmy razem 5 lat i w tym czasie nie pracowała ani przez jeden dzień. Oczekiwała, żebym zarabiał kilka tysięcy i siedział pół dnia w domu. Ale tak się nie da!

Czytaj całość…
 
Show trwa...
Opowiemy Twoją historię!

Już prawie rok temu otrzymaliśmy tę historię. Kiedy poprosiliśmy ostatnio o uzupełnienie, okazało się, że sytuacja rozwija się dynamicznie i że mamy dalszy ciąg. Na razie publikujemy historię z września 2011 roku. W następnym odcinku cyklu stan na czerwiec 2012.

Chciałbym podzielić się z Wami moją historią, która cały czas się dzieje.
Od ponad 8 miesięcy nie mieszkam w domu. Zanim się wyprowadziłem próbowałem ratować małżeństwo mimo, że dowiedziałem się od własnej żony, że utrzymywała kontakty z kolegą z pracy. Po pierwszej wizycie w Poradni Rodzinnej, którą sama wybrała, żona odmówiła dalszego uczestnictwa w terapii.
Przed wyprowadzeniem się chciałem omówić wszelkie aspekty mojej wyprowadzki z żoną i jej rodzicami. Niestety, w czasie tych rozmów byłem zastraszany i nie udało mi się osiągnąć porozumienia w żadnej kwestii. Zostawiłem więc żonie mieszkanie z wyposażeniem, a ja zajmuję się spłacaniem długów z małżeństwa. Po 9 latach znajomości i 7 latach małżeństwa dorobiłem się auta wartego 13 tysięcy złotych oraz tego, co mam na sobie.
Kontakty z córką mam utrudniane na każdym kroku. Początkowo spotykałem się z nią w środy i w jeden dzień weekendu, ale po jakimś czasie żona bez podania przyczyny zmieniła ten dzień na piątek. Jak powiedziała – „w porozumieniu ze swoim radcą prawnym”. Jednak nie szanuje ona nawet własnego jednostronnego ustalenia – dziś, kiedy do Was piszę, powinienem być z córką. Ale jej matka sms'em – znowu jednostronnie – zmieniła plany.
Czytaj całość…
 
Alimenciarz się szybko wykończy
Opowiemy Twoją historię!

Dziecka nie mogę zobaczyć, chociaż mam pełne prawa rodzicielskie. Ale najpierw chcę napisać o alimentach. Naprawdę nie chcę się uchylać.

Mam 36 lat, od 6 lat choruje na stwardnienie rozsiane (SM), jestem całkowicie niezdolny do pracy i samodzielnej egzystencji. Mam z tego tytułu rentę 860 zł. Orzeczenie o niepełnosprawności w stopniu znacznym mam na stałe. Niestety, sędzia w Gliwicach nie uznaje tych dokumentów.

W styczniu 2010 zasądziła mi alimenty w wysokości, w jakiej płacą zdrowi ojcowie. Ja nawet płacę więcej – na przykład ojciec starszej córki pani J.O. (matki mojej pięcioletniej córeczki) płaci alimenty 400 zł na dwunastolatkę. Jest zdrowy i ma niezłą pracę. Wyrok wydała ta sama pani sędzia, która ustaliła moje alimenty. W dniu wyroku pani J.O. ,,podpuszczona” przez swoje dwie kuratorki – sądową oraz społeczną (matka mojej biednej córeczki jest alkoholiczką od co najmniej 12 lat, dlatego ma nadzór kuratora) – oddała wyrok z klauzulą natychmiastowej wykonalności do komornika celowo i złośliwie, aby zwiększyć moje koszty, w efekcie czego komornik zostawia mi z renty 360 zł miesięcznie.

Obecnie jestem w stanie agonalnym. No bo ile czasu można wegetować poniżej minimum biologicznego?

Czytaj całość…
 
Rzecznika Praw Dziecka ta historia nie zainteresowała...
Opowiemy Twoją historię!

W naszym kraju można porwać dzieci, złożyć w sądzie kilkadziesiąt nieprawdziwych doniesień na męża, nastawiać dzieci przeciw ojcu, robić dzieciom pranie mózgu, drwić sobie z postanowień sądu, składać fałszywe zeznania. Biegli napiszą, że to prawidłowa postawa rodzicielska, a sąd to „przyklepie” w wyroku. Wszyscy mają usta pełne frazesów o dobru dziecka i że rodzina jest najważniejsza, a w praktyce na każdym kroku pokazuje się, że rozwód jest dla dzieci najlepszy. Ojciec kochający swoją rodzinę jest zwykłym frajerem. Matka używająca dzieci do zniszczenia ojca jest promowana i chwalona. Opisałem swoją historię w piśmie do Rzecznika Praw Dziecka. Nie zainteresował się…

Mam dwóch synów w wieku 6 i 11 lat. Przez 9 lat byliśmy szczęśliwą rodziną. W 2007 roku moja żona wyprowadziła się do swoich rodziców zabierając ze sobą dzieci i złożyła pozew rozwodowy. Absurdalne powody odejścia, które podała, Sąd Okręgowy oddalił po prawie trzech latach postępowania. Za wyłącznie winną rozpadu małżeństwa uznał moją żonę. Nie potrafię się jednak pogodzić z podejściem sądu do naszych dzieci.

W trakcie postępowania sąd wydał kilka postanowień, dotyczących moich kontaktów z dziećmi. Żadnego z nich moja żona nie przestrzegała. Każde kolejne postanowienie wydawane przez Sąd, a ignorowane przez matkę dzieci, budowało u niej coraz większe poczucie bezkarności.

Dwukrotnie byliśmy badani w RODK. Za każdym razem w opinii zapisano poważne zarzuty pod adresem matki dotyczące wychowania dzieci i za każdym razem stwierdzono, że „spełnia prawidłową postawę rodzicielską” i dzieci powinny nadal być pod jej opieką.

Oto główne punkty naszej historii

Czytaj całość…
 
Pierwsza kostka domina
Opowiemy Twoją historię!

Opowiem swoją historię w skrócie. Rok temu dostałem Wyrok Nakazowy za swawolne wzywanie policji w celu nękania żony. Żona wniosła skargę 14 marca, po tym jak 12 marca policjanci nakazali „babci” wydanie mi dziecka... dostałem 600 zł, grzywny. Złożyłem apelację, która właśnie została rozstrzygnięta – po 11 miesiącach i przesłuchaniu kilkunastu policjantów.

Każdy o tym wiedział, że interwencje policyjne w mojej sprawie (ponad 60 krotne) były uzasadnione – gdyby było inaczej, to interweniujący policjanci musieliby wystąpić do Sądu o ukaranie mnie, a tak się nie stało. Mimo to postępowanie apelacyjne trwało 11 miesięcy.

To pierwszy klocek domina. Mam złożoną apelację w sprawie jeszcze straszniejszej choć nie popełnionej zbrodni – za przemoc fizyczną i psychiczną oraz groźby spalenia domu. W praktyce chodzi chyba o moją piosenkę "Płonę" (jestem muzykiem).

Wszystkie moje sprawy są wielowątkowe, a żona ciągle wymyśla coś nowego, aby uzasadnić rozwód, który jeszcze nie nastąpił, chociaż sprawa ciągnie się od grudnia 2009r. Bardzo zręcznie manipuluje stereotypami – młoda, naiwna, studentka Pedagogiki ze świetnymi ocenami, do tego uczennica Szkoły Muzycznej i ja, prowokacyjny staruch z przeszłością alkoholową, wielożeńca, szarpidrut, "z tego co wiem, nie jest nigdzie zatrudniony" (prowadził swoją firmę).

Czytaj całość…
 
Jak się to robi Lublinie...
Opowiemy Twoją historię!

Otrzymaliśmy wiadomość pocztą elektroniczną z tematem “Proszę o nagłośnienie sprawy.” Prosimy wszelkie zainteresowane osoby i media o wsparcie w jej nagłośnieniu. Chętnie dostarczymy wszelkie szczegółowe dane, które tutaj ze względu na fakt, że nie mamy możliwości zweryfikować tej informacji, ukryliśmy. A treść wiadomości jest taka:

Nazywam się Ryszard [...]. W latach 2004-2007 byłem Przewodniczącym Rady Ławniczej w Sądzie Rejonowym w Lublinie. W 2006 po zetknięciu się z przypadkami korupcji w sądach napisałem skargę do Ministra Sprawiedliwości. W 2007 r. zostałem fałszywie oskarżony o rzekome groźby przez adwokatkę mojej żony w sprawie rozwodowej Katarzynę S. z ustosunkowanej rodziny prawniczej. W tym sądzie pracują sędziowie z rodziny mojej żony (główny świadek oskarżenia). Wcześniej ten “duet” (Katarzyna S. i Dorota M.) pomówił mnie o molestowanie mojego dziecka (Prokuratura w Lubartowie wykluczyła molestowanie).

Czytaj całość…
 
««  start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast.  » koniec »»

Pozycje :: 1 - 18 z 693





Logowanie

Login

Hasło

Remember me?
Zapomniane hasło?
Załóż konto

Tatusiowe menu

Nasze Forum
Weekendowy Tata
Czy nasze państwo realnie wspiera równouprawnienie w życiu rodzinnym?
 










UE



Dotacja
  Kwota [PLN]



Ostatnio nadesłane:


21.10.2014.